Ponieważ OKE bezwzględnie przyjmuje stanowisko, że oceny prac maturalnych są ostateczne i może trwać w swym uporze nawet w przypadkach najbardziej oczywistych, końcowy sukces (stanowczo twierdzę, że możliwy) może przyjść po bardzo długim okresie czasu. Jak długim? To zależy do jakiego etapu dojdzie spór. Przypadek skutecznego odwołania się od niby "ostatecznej" oceny matury, który został opisany tutaj, pokazuje wymownie, że nawet prosta zmiana błędnie podliczonych punktów na poprawnie obliczone punkty może zabrać zapracowanym urzędnikom MEN 10 tygodni (czytaj: gdy wszelka rekrutacja na sensowne kierunki studiów jest dawno zamknięta).

Sprawa jest o wiele trudniejsza, gdy chodzi o spór merytoryczny. Nie ma wówczas innego sposobu, niż wstąpienie na drogę postępowania sądowego. Dodatkową zaletą tej drogi jest też to, że praca maturalna, jako dowód rzeczowy, z pewnością znajdzie się w aktach sprawy, skąd kopię można otrzymać bez problemu. Tylko jak sprawić, aby sąd przyjął pozew? Droga postępowania cywilnego jest na pewno dobra i może być skuteczna. Ale wymaga przyzwoitego prawnika, co kosztuje. Koszty jednostkowe będą mniejsze, zaś możliwości większe, jeśli większa grupa osób się zaangażuje. Ta witryna może być łącznikiem między takimi osobami. Proszę wówczas o zapisanie się na listę mailingową, abym mógł na bieżąco informować co się aktualnie dzieje.

Spór sądowy może potrwać lata. Czy warto dochodzić swoich praw? Każdy musi sam podjąć decyzję, kładąc po obu stronach wagi istotne i ważne dla siebie argumenty.

Ktoś, kto liczy na szybkie załatwienie sprawy niech wie już teraz, że to nierealne. Zatem, nierealnym marzeniem jest, aby zdążyć na tegoroczną rekrutację, ponieważ nie można zmusić MEN do niczego. Nawet do poprawienia własnych błędnie podumowanych punktów. Sytuacja ucznia z pewnością nie jest korzystna. Wprost przeciwnie, jest mocno skomplikowana. I do tego, jestem absolutnie przekonany, celowo skomplikowana, aby w praktyce absolutnie uniemożliwić uczniom dochodzenie swoich racji, ponieważ obnażyłoby to miałkość i lichość obecnego systemu edukacji.