Przebieg matur, ich charakter, czas trwania egzaminów a także procedura oceniania oraz wydawania Swiadectw opierają się na dwóch głównych aktach prawnych:

  • Ustawie o systemie oświaty z 7 września 1991 r. (w linku tekst jednolity, obecnie obowiązujący).
    Źródło: Internetowy System Aktów Prawnych Sejmu;
  • Rozporządzeniu Ministra Edukacji Narodowej z 21 grudnia 2016 r. w sprawie szczegółowych warunków i sposobu przeprowadzania sprawdzianu, egzaminu gimnazjalnego i egzaminu maturalnego.
    Źródło: Wykaz aktów prawnych publikowanych w Dzienniku Ustaw;


Aktualizacja: 30 czerwiec 2017

MEN zaciekle broniąc się przed jakimkolwiek kwestionowaniem ostatecznosci oceny maturalnej powouje się na orzeczenia Naczelnego Sądu Administracyjnego, mającego, jakoby, ostatecznie tą kwestię rozstrzygnąć - oczywiście po myśli MEN.
Prawdą jest, że NSA kilkakrotnie zagadnieniem matur się zajmował. Kłamstwem jest, jakoby NSA podzielał stanowisko MEN w zakresie merytorycznym.

  • W postanowieniu z 24 lutego 2000 roku (Syg. akt I SA 1428/99) NSA odrzucił skargę rodzica absolwenta LO, wniesioną przeciwko MEN "w przedmiocie zasad przeprowadzenia egzaminu dojrzałości" robiąc unik polegający na odmowie merytorycznego rozpatrzenia sprawy, ponieważ doszedł do wniosku, że dokumenty wystawione przez MEN nie mają statusu decyzji administracyjnej, zaś uczniowie (rodzice) nie są stronami takiego postępowania. Zdaniem Sądu, wszelkie tego typu sprawy podlegają wyłącznie "nadzorowi pedagogicznemu." Podsumowując, mimo, że jest oczywistym dla każdego logicznie myślącego czlowieka, że dokument wytworzony przez MEN (Swiadectwo maturalne) ma wszelkie cechy dokumentu powstałego na bazie procedur stricte administracyjnych oraz pomimo faktu, że został sporządzony przez organ administracji państwowej, publicznej, wygodnie jest uznać, że nie ma on statusu decyzji administracyjnej.
  • Podobnie, wygodne dla siebie stanowisko zajął NSA w postanowieniu z 27 lutego 2001 roku (Syg. akt I SA 1946/00) w "przedmiocie odmowy wydania kserokopii prac egzaminacyjnych." Tak jak w powyższej sprawie, NSA doszedł do wniosku, że "postępowanie egzaminacyjne nie ma charakteru sprawy rozstrzyganej w drodze decyzji administracyjnej (...) i skarga ulega odrzuceniu (...) jako niedopuszczalna."

Zatem, kwestionowanie ostateczności wyników matury jak i żądanie zgody na powielenie arkusza pracy maturalnej drogą skargi do NSA mija się, przynajmniej na chwilę obecną, z celem. Przynajmniej do czasu, gdy niezawisły sąd dostanie nowe rozkazy.

Warto dodać, że obydwa wyżej wymienione orzeczenia NSA nie zostaly opublikowane. Są dostępne, za opłatą, po złożeniu stosownego wniosku do NSA.

Oto kluczowe (z punktu widzenia możliwości kwestionowania ostateczności oceny maturalnej) zapisy prawa:

  • § 53. 1 Rozporządzenia
    Egzamin maturalny, będący formą oceny poziomu wykształcenia ogólnego, sprawdza wiadomości i umiejętności, ustalone w standardach wymagań będących podstawą do przeprowadzania egzaminu maturalnego określonych w odrębnych przepisach.

    [Jest napisane dosłownie: "sprawdza umiejętności (...) ustalone w standardach wymagań (...)."
    Dla każdego logicznie myślącego człowieka zapis ten oznacza, że matura sprawdza posiadaną przez ucznia wiedzę, a nie zgodność odpowiedzi ucznia z jakimś wymyślonym nowym bożkiem i złotym cielcem Ministra jakim stał się "klucz odpowiedzi". Nigdzie nie jest napisane, że odpowiedzi na arkuszu muszą być zgodne z kluczem lub, że muszą zawierać słowo znajdujące sie w kluczu.
    Co istotniejsze, w całej treści Rozporządzenia, słowo "klucz" nie pojawia się ani razu. Koniecznie sprawdźcie.
  • art. 22 punkt 2 podpunkt 4e Ustawy
    Minister właściwy do spraw oświaty i wychowania określi ponadto, w drodze rozporządzenia: warunki i sposób oceniania, klasyfikowania i (...) uczniów oraz przeprowadzania sprawdzianów i egzaminów, z uwzględnieniem kompetencji okręgowych komisji egzaminacyjnych w zakresie przygotowywania, przeprowadzania i oceniania sprawdzianu i egzaminów.

    [I fajnie. Minister mający, jak widać z powyższego prawne umocowanie do wydania rozporządzenia w ściśle określonym zakresie, od siebie dodaje zapis wyrażony w § 98.5 (patrz poniżej) do wydania którego nie ma należytej delegacji. Minister wykroczył poza zakres ustawowego upoważnienia. Okręgowa Komisja ma oczywiście prawo do oceniania prac, ale z zapisu Ustawy nie wynika, że Minister ma prawo decydować o ostateczności i niepodważalności tej oceny.]
  • § 98.5 Rozporządzenia
    Wynik części pisemnej egzaminu maturalnego ustalony przez komisję okręgową jest ostateczny.

    [Na ten właśnie zapis powołują się urzędnicy OKE zbywając niezadowolonego ucznia z wyrysowanym na gębie poczuciem zwycięstwa i wyższości (też znaleźli sobie przeciwnika!). Choć akurat im bardzo dziwić się nie należy. Postępują pewnie tak, jak jakiś troszkę wyższy urzędnik na szkoleniach (pewnie za pieniądze z Unii) ich wyszkolił (=wytresował). Taki wytresowany urzędnik nie ma nic nie gadania. Zero myślenia czy inicjatywy. Działa jak magnetofon - tylko odtwarza.
    Jest rzeczą oczywistą, że § 98.5 zawarty w Rozporządzeniu wykracza poza kompetencje Ministra, jasno określone w Ustawie o systemie oświaty.]
  • § 107 Rozporządzenia
    Na wniosek zdającego sprawdzony i oceniony arkusz egzaminacyjny, w tym karta odpowiedzi, są udostępniane zdającemu do wglądu w miejscu i czasie wskazanym przez dyrektora komisji okręgowej.

    [Powołując się na treść tego zapisu, urzędnicy OKE odmawiają nie tylko skserowania pracy (co jeszcze byłoby zrozumiałe - urzędnik OKE nie musi przecież działać na korzyść ucznia), ale zabraniają jakiegokolwiek utrwalania treści arkusza maturalnego np. drogą jego samodzielnego sfotografowania. Argumenty jakie przytaczają są idiotyczne. Od finansowych ("ile by ta próżność ucznia kosztowała!") poprzez moralne ("przecież to elita sprawdza, jakże to, elitę kontrolować?"), organizacyjne ("a gdyby tak każdy chciał na pamiątkę zrobić sobie kserokopię arkusza, to by trzeba zatrudnić, kupic, itd. itp"), kryminalne ("będą fałszować arkusze i zarysowywać krystalicznie czysty obraz polskiej edukacji w gazetach, radiach i telewizjach") aż do stricte intelektualnych ("nawet jak ktoś wujka w PAN ma, to i tak na nic mu ten arkusz, bo wujek nie ma dostępu do krynicy ministerialnej mądrości - klucza odpowiedzi". Oczywiście jest też urzędnicze pouczanie o tym, jak maluczcy mają rozumieć "dostęp". Według nich oznacza to "klęknij, rozdziaw gębę z podziwu i wynocha." Dodają też, że gdyby "dostęp" miał polegać na możliwości utrwalania treści dokumentu, to byłoby wówczas tak napisane w Rozporządzeniu. Można wtedy odpowiedzieć, że ta kwestia byłaby poruszona, gdyby kserowanie było zabronione.]

Szlak sądowy jest powoli przecierany i bez wątpienia przyniesie to oczekiwane korzyści w przyszłości, choć na razie sędziowie jeszcze wyrokują przewidywalnie i pod z góry ustaloną linię.

  • Postanowienie Sądu Apelacyjnego w Krakowie, Wydział I Cywilny (Sygn. akt I ACz 54/12), z 12 lutego 2013 roku, w sprawie o udzielenie zabezpieczenia (czyli w praktyce zobowiązanie OKE w Krakowie do nieniszczenia arkusza odpowiedzi) przed wszczęciem właściwego postępowania sądowego, po wniesieniu zażalenia wnioskodawcy na postanowienie Sądu Okręgowego w Krakowie z dnia 7 listopada 2012 roku, (sygn. akt I Co 374/12) w tej sprawie.
    Treść tego postanowienia znajduje się w Portalu Orzeczeń SA w Krakowie, tutaj.